Przejdź do treści

Dlaczego ekonomia personalistyczna?

O pozornym konflikcie interesów

We wpisie prezentującym moją książkę pt. “Podstawy ekonomii personalistycznej”, dostępną tutaj, podałem jeden z banalnych przykładów skutków podejścia do zagadnień ekonomicznych reprezentowanego przez ekonomistów tzw. głównego nurtu ekonomii i nurtów pobocznych. To przykład mówiący o schizofrenicznym stosunku do innych uczestników rynku w zależności od tego, czy ktoś jest akurat kupującym czy sprzedającym coś innym, na przykład usługi. Nie jest ten przypadek ani jedynym, ani nawet szczególnie ważnym skutkiem klasycznego podejścia. Ty niemniej chciałbym tu dodać pewne uzupełnienie do tego wpisu.

Jest to konieczne, ponieważ ktoś mógłby zasadnie zapytać, dlaczego niby za błąd uważam przyjęcie w głównym nurcie za aksjomat tezy o sprzeczności interesów wielkich grup społecznych, skoro każdy nabywca czegokolwiek na rynku chce kupić to coś najtaniej, a każdy sprzedawca – sprzedać najdrożej? Czy to nie jest właśnie sprzeczność interesów? Czy zatem nie jest logiczne przeniesienie na wielkie grupy ludzi tego, co jest słuszne i prawdziwe w stosunku do jednostek? Przecież sam przyznałem w tym wpisie zaraz niżej, że jest absolutnie racjonalne dążenie każdego człowieka do zaspokojenia potrzeby możliwie niewielkim nakładem własnego wysiłku. Czy wobec tego ja sam nie wykazuję oznak pewnej schizofrenii? 

Tak, rzeczywiście to przyznałem, ale – wbrew pozorom – mój przypadek nie kwalifikuje się do psychiatry. A to dlatego, że każdy człowiek występujący na rynku czy to w roli sprzedawcy, czy w roli nabywcy dokonuje transakcji wymiany tego, co posiada, na to co otrzymuje w zamian. Nabywca towaru (dobra lub usługi), oddaje pieniądze w zamian za to, co kupuje, a sprzedawca oddaje swój towar w zamian za otrzymywane pieniądze. Każdy z nich oddaje to, co jest jego wyłączną własnością i otrzymuje w zamian to, czego potrzebuje. Toteż każdy z tych kontrahentów chce osiągnąć swój bezpośredni cel jak najniższym kosztem. Takim bezpośrednim celem nabywcy jest otrzymanie towaru, a kosztem – zapłacona kwota pieniędzy. Bezpośrednim celem sprzedawcy jest otrzymanie pieniędzy, a kosztem – sprzedawany towar (ściślej koszty jego wytworzenia lub nabycia od producenta).

Określenie “bezpośredni cel” zostało tu użyte celowo, ponieważ ani nabycie towaru przez nabywcę, ani uzyskanie zapłaty przez sprzedawcę nie jest ich celem ostatecznym. Celem ostatecznym zarówno dla nabywcy towaru, jak i dla jego sprzedawcy, jest wykorzystanie tego, co każdy z nich otrzymał od kontrahenta do zaspokojenia jakiejś swojej ludzkiej potrzeby, dzięki czemu poprawią w tym zakresie jakość swojego życia (o tym szerzej w książce).

Na marginesie: teza ekonomii głównego nurtu, że celem przedsiębiorcy jest zarabianie pieniędzy, jest jedną z tych, które uważam za fałszywe. To m.in. jest jednym z wielu powodów, dla których ta książka powstała, Będę do tego wracał przy różnych okazjach. 

Wracając do głównego wątku, Otóż ten podstawowy przejaw racjonalności działania człowieka, jakim jest dążenie do osiągnięcia każdego celu możliwie małym nakładem własnych sił i środków, jest najważniejszym powodem, dla którego tam gdzie to możliwe pojawiła się wymiana jako drugi sposób zaspokajania tych potrzeb, do których niezbędne są jakieś dobra materialne. Pierwszym, który jest możliwy zawsze, a w pewnych okolicznościach jest w ogóle jedynym, jest zdobywanie (tworzenie) dóbr tzw. własnym sumptem, czyli osobiście, ewentualnie wspólnie z innymi ludźmi.

Gdy robi się coś samodzielnie, każdy stara się wkładać w zdobycie danego dobra tylko tyle wysiłku, ile jest konieczne. Działa więc zgodnie z zasadą racjonalności. A gdy pojawia się możliwość zdobycia tego dobra w drodze wymiany, korzysta z tego sposobu wyłącznie wtedy, gdy uzna, że dzięki temu  ilość wysiłku konieczna do zdobycia tego dobra w drodze wymiany jest – według niego – mniejsza niż w wypadku zdobywania tego dobra samodzielnie (własnym sumptem). Dokładnie tak samo podchodzi do tego druga strona.

Skoro zaś dochodzi do aktu wymiany (nieważne, czy od razu, czy też po długich negocjacjach jej warunków, czyli ceny), to znaczy obie strony uznały, że to, co otrzymały, jest warte tego, co oddały w zamian.

Kwestia sprzeczności interesów stron takiej transakcji polega jedynie na tym, żeby ustalić warunki wymiany (cenę) na poziomie satysfakcjonującym obie strony. Gdy dochodzi do porozumienia, sprzeczność ta obiektywnie przestaje istnieć, znika.

Schizofreniczne nie jest więc dążenie do celu minimalnym kosztem, lecz tylko oskarżanie drugiej strony transakcji, że niesłusznie zrobiła dokładnie to samo co ja, a co tylko w moim wypadku jest absolutnie słuszne i oczywiste. Jest to kalizm w czystej postaci (skąd to niepoprawne politycznie określenie?).

Tyle na razie. Dalsze wyjaśnienia nastąpią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *